„Człowiek, który określa siebie jako osobę wierzącą, ale nie praktykuje, bywa uznawany przez otoczenie za ateistę; osoba niewierząca, ale regularnie praktykująca, może uchodzić w swoim środowisku za wzorowego katolika o głębokiej wierze”.

„W sytuacji zaawansowania procesu modernizacji religijność „wyboru” […] Spójność postaw moralnych z zasadami wyznawanej religii nie wydaje się konieczna. Moralność jest zorientowana na konsekwencje postępowania, a nie na zasady – w tym zasady religijne„.

„Dla osób, które reprezentują religijność selektywną, które przynajmniej w sposób formalny związane są z Kościołem katolickim, unikanie czynienia zła jest wystarczającym argumentem za tym, aby zadeklarować wiarę religijną.

Jest to kategoria osób wierzących, ale niepraktykujących lub praktykujących okazjonalnie. […]

Połączenie religijności oraz moralności stanowi zbitkę pojęciową pozwalającej konstruować wzór osobowości pożądanej społecznie. W religijności tradycyjnej uczestniczenie w praktykach kultu i moralność przeplatały się tak bardzo, że tworzyły jeden system interpretacyjny. Sekularyzacja jednak zachwiała tym porządkiem wprowadzając rozdzielenie systemów normatywnych. Moralność, a dokładniej zasada, która głosi, że nie wolno czynić krzywdy innym ludziom, stała się świeckim, nadrzędnym systemem normatywnym zarówno dla osób deklarujących częste i systematyczne uczestniczenie w praktykach religijnych, jak i niepraktykujących. Religijność zaś, mimo, że nadal ma znaczenie społeczne, traktowana jest współcześnie przez ludzi jako prywatna sprawa, która nie powinna być brana pod uwagę wtedy, gdy osąd moralny dotyczy spraw świeckich. Jako sfera prywatna uczestniczenie w praktykach kultu religijnego jest wykluczone z dyskusji publicznej. Obowiązująca społecznie postawa wobec osób uczestniczących lub nie w praktykach religijnych przybiera formę publicznej »transparancji«. Rytuały i obrzędy religijne tracą wymiar społeczny. Traktowane jako przynależne do sfery prywatnej, indywidualizują religijność pozbawiając ją wymiaru wspólnotowego. Tak więc osoby, które biorą udział kilka razy w tygodniu, a przynajmniej raz w tygodniu, w praktykach kultu religijnego, nie są być może moralne, ale za to religijne, a nawet »uduchowione«. Osoby zaś, które nie chodzą do kościoła, zgodnie z potocznym powiedzeniem „nic nikomu złego nie uczyniły”, są moralne, ale nie można o nich powiedzieć, że są »uduchowione«. […]

Duchowość, jako forma wiary w istnienie Boga bezosobowego, w jakąś „siłę wyższą” czy przeznaczenie, czyni z zasad moralnych nie tylko sprawę prywatną, ale też ponadspołeczną i panmoralną niezależnie od tego, czy obejmują ludzi, zwierzęta, obiekty natury czy cały wszechświat. Religijność zaś selektywna wprowadza prywatną moralność, która postawy relatywizmu oraz permisywizmu moralnego czyni zasadamiuniwersalnymi i niezależnymi od postaw wobec Kościoła”.

Close Menu