KIEDY – JAK. Katolik, czyli katolicyzm? Prawda, czy fałsz? Przekonanie, czy gra pozorów? W kraju, gdzie – jak mówią statystyki – 98% osób to ludzie ochrzczeni w wierze katolickiej, bycie katolikiem wydaje się być oczywiste a afiszowanie swojej religijności mimo iż jest się nawet „wierzącym niepraktykującym” jest konieczne.[*] Jednakże wówczas, gdy wiara jest w różnoraki sposób niejako narzucana np. przez zwyczaje rodzinne lub jest wynikiem presji społecznej, w tym konkretnym przypadku katolicyzm staje się jedynie „szyldem”. Czego nie ukrywa się wówczas, gdy poruszany jest problem nacisku rodziny bądź środowiska na to, by afiszować swoją religijność.

„Nie jest wstydem manifestowanie swojej wiary i religijności. Wstydem jest robienie tego bezwiednie. A niestety większość ‚katolików’ tak działa. Nie czytają Pisma Świętego, nie zagłębiają się w nauki, a kiedy już są w kościele i słuchają kazania to tylko po to, by uspokoić swoje sumienie. Potem obnoszą się z tym, że w piątek nie jedzą mięsa, że mają miesiąc bez alkoholu, że w adwencie wyrzekają się przyjemności… Ale nie robią tego, bo chcą, ale dlatego, że tak nakazuje nauka Kościoła. Nauka, której nie rozumieją, ale przyjmują. Jaki jest wtedy sens takiego pokazywania swojej religijności?” – pisze blogerka z nickiem Redus. Mimo tego „wstydem jest nie bycie katolikiem” – twierdzi bloger Marcin. To głosy sprzed kilkunastu lat (2008r.). Czy coś, cokolwiek się zmieniło obecnie?

Nie zagłębiając się w zagadnienia (nie)moralności osób należy się zastanowić, czym jest niezbędność Kościoła wówczas, gdy to oznacza – nie j, to moja firma, moja fundacja, moje stowarzyszenie itp. jest katolickie. Co jest katolicyzmem „na niby” – o której pisze Michał Czuma, socjolog religii [ czytaj ], który określa czym jest moda na katolicyzm, wyłącznie by się pokazać. Co bardzo spójne jest z katolicyzmem konfesyjnym rozumiem następująco – to swoiste poczucie w członku Kościoła katolickiego jakiegoś swoistej wyjątkowości. Taki człowiek czasami uważa, że tkwi w jakimś swoistym „układzie”, ma jakiegoś „swojego księdza” i z tego powodu może wszystko. „Są to czasami grupki raz liczniejsze innym razem mniej liczne, które mają swoiste poczucie »wybrania«, które wyraża się w często manifestowanym w kontaktach – szczególnie towarzyskich – »wszystkowiedzeniem«”- dopowiada socjolog Czuma.

Powracając do pytań tutaj zadanych na wstępie – najkrótszą na nie odpowiedzią jest instrumentalizm (łac. instrumentum „narzędzie”), współczesny kierunek filozoficzny. Według niego cała wiedza i wszelka działalność ludzka pełnią jedynie funkcje instrumentalne, czyli stanowią narzędzia (instrumenty) służące przystosowywaniu się do środowiska i opanowywaniu go. Instrumentalizm uważany jest za późną odmianę pragmatyzmu. Potocznie pragmatyzmem nazywana jest postawa, polegająca na realistycznej ocenie rzeczywistości, liczeniu się z konkretnymi możliwościami i podejmowaniu działań, które gwarantują skuteczność. [**] Zatem, bycie: katolickim, katolicką, katolickimi to niejednokrotnie metoda i działanie, sposób na osiągnięcie wymiernych zysków. Moda na katolicyzm to moda na sukces.

[*] katolicyzm formalny, nominalny, miejski „na niby” [ czytaj ]
[**] definicje przytoczono za pl.wikipedia.org

 

Close Menu